arrow-downaudiofacebookinstagramlinkedintweetervideo

Jacek Dukaj o kryzysie świata pracy

Nie muszę nic robić, żeby przeżyć, nie mam zadanej zewnętrznej konieczności – i po co w ogóle wstawać rano? Po co podejmować jakiekolwiek wyzwania? Po co żyć? – pyta Dukaj.

We wrześniowym numerze „Kultury liberalnej” ukazał się arcyciekawy wywiad: Jakub Bodziony przepytał Jacka Dukaja, jednego z najciekawszych polskich pisarzy. Rozmowa interesująca, bo w dużej mierze dotycząca tematyki pracy, idealnie wpisująca się w nasze „kontekstowe” gusta.

Poniżej prezentujemy najciekawsze cytaty i spostrzeżenia z rozmowy, zachęcamy jednak do lektury całości.

Mniej pracy, obezludnianie gospodarki

Dukaj zauważa, że dla wielu mieszkańców Zachodu, otoczonych troską państwa opiekuńczego, praca przestaje być konieczną częścią życia. Co więcej, wydłuża się czas, w którym nie pracujemy: zarówno w skali makro (edukacja trwa coraz dłużej, coraz dłużej jesteśmy na emeryturze), jak i tej codziennej: od dawna spada liczba godzin, które tygodniowo przeznaczamy na pracę.

Jacek Dukaj – najczęściej nagradzany polski pisarz fantastyczny. Urodził się 30 lipca 1974 w Tarnowie, absolwent filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Autor między innymi Xavrasa Wyżryna, Czarnych oceanów, Extensy, Córki łupieżcy, Innych pieśni, Perfekcyjnej niedoskonałości, Lodu.

Bardzo ważne jest też to, że coraz mniej jest czynności, które musimy wykonywać, a które nie są opłacane. Wyręcza nas technologia.

Z tego punktu widzenia najważniejszymi wynalazkami XX wieku nie były wcale komputer czy internet, ale pralka i lodówka. To one wyzwoliły nas z najbardziej angażujących czasowo prac koniecznych a niepłatnych. Większość z nich należała do tak zwanych „zajęć domowych”, „kobiecych” – mówi autor. Ten sam postęp technologiczny prowadzi do zjawiska obezludniania gospodarki, czyli wyzwalania z konieczności pracy ludzi. Dukaj słusznie zauważa, że dotyczy to wielu zawodów: od kasjerów, kierowców, asystentów w call center, po maklerów, dziennikarzy, lekarzy i prawników.

Świata bez pracy to świat bez sensu?

Jednocześnie jednak, im bardziej zanika klasyczne rozumiana praca, tym bardziej rozciągamy jej etos na inne aktywności.

O coraz mniejszej liczbie aktywności można powiedzieć, że z całą pewnością nie przełożą się na zwiększenie szans zrobienia kariery, zarobku, podniesienia statusu. (…) To jeden z wielu sposobów, jakimi człowiek Zachodu próbuje usensownić swoje życie – mówi pisarz.

Bo choć obietnica świata bez pracy brzmi kusząco – będziemy mogli w końcu robić to, na co mamy ochotę – to tak naprawdę kryzys pracy zamienia się dziś często w kryzys sensu życia. Zapytany o to, czy to źle, że będziemy mieli więcej czasu dla siebie, odpowiada:

Jeśli „czas dla siebie” definiujemy jako „coś, co nie jest pracą”, to mówimy z wnętrza systemu wartości, w którym bez pracy w ogóle nie wiemy, czym jest „czas dla siebie”, a pewnie i kim jest „ja”. Gdy praca nie istnieje, to co jest „nie-pracą”? Podobnie – gdy praca tak się rozmyła, że jest wszędzie i nigdzie – mówi. Stąd wzbierająca na Zachodzie fala rozpaczy egzystencjonalnej.

Nie muszę nic robić, żeby przeżyć, nie mam zadanej zewnętrznej konieczności – i po co w ogóle wstawać rano? Po co podejmować jakiekolwiek wyzwania? Po co żyć? – pyta Dukaj.

Problem widać bardzo dobrze obserwując między innymi kondycję seniorów. Ludzie, którzy odchodzą na emeryturę bardzo często nie mogą zastąpić pracy innymi obszarami nadającymi sens – pojawia się depresja nałogi.

W USA powstały instytucje, które zajmują się zapobieganiem samobójstwom wśród emerytowanych policjantów, strażaków i żołnierzy. Bo to są profesje nadające życiu wyjątkowo mocną strukturę znaczeń, celów, wartości. Kiedy nagle ją tracimy, psychika się zapada – jak ciało, z którego wypruto kościec – dodaje pisarz.

Jacek Dukaj sfotografowany przez Annę Zemanek

Edukacja musi się zmienić

Jacek Dukaj wskazuje edukację, jako obszar, który wymaga fundamentalnego przebudowania.

Nie jest tajemnicą, że współczesny system edukacji powszechnej ma w DNA tradycje dziewiętnastowiecznego przemysłu i wojska. Powstało wtedy masowe zapotrzebowanie na pracowników, którzy potrafiliby obsługiwać maszyny, wykonywać polecenia-algorytmy i funkcjonować w złożonych organizacjach. Musieli umieć czytać, pisać, rachować i współpracować z innymi robotnikami, często pochodzącymi z odmiennych kultur, języków. Mógł ich więc połączyć ten sam ideał doskonałej wymienności ludzi-trybików w wielkiej maszynie – warunek stanowiło poddanie się procedurze. I ów duch dziewiętnastowiecznego mechanicyzmu żyje nadal w szkołach podstawowych i średnich; przeniknął także do uniwersytetów – „produkujących” absolwentów dla rynku pracy – przekonuje.

Dlatego celem nowego systemu edukacji nie powinno być już zdobywanie wiedzy, ale kształtowanie człowieka, jego psychiki, charakteru, wyrobienie w nim zdolności do samodzielnego nadawania sensu swojemu życiu w świecie, w którym nie ma zewnętrznych przymusów takich jak praca czy religia. Zdobywanie wiedzy może być częścią tego systemu, ale z pewnym zastrzeżeniem.

Więc gdy odejmiemy ten zewnętrzny generator celów i wartości i tę metodę osiągania prestiżu społecznego, zdobywanie wiedzy samo w sobie staje się rodzajem ścieżki duchowej, jako głęboka dyspozycja mentalna. Jedni oddają się podróżom po świecie, drudzy ćwiczą ciało, a część będzie chłonąć wiedzę. To aktywność autoteliczna. Rodzaj powołania, dyscyplina parareligijna – zauważa autor.

Jeszcze raz zachęcamy do przeczytania całości wywiadu, bo poruszonych w nim zostało o wiele więcej ciekawych wątków.

Dawid Zaraziński

Współtwórca Instytutu Kontekstów Pracy. Lubię dzielić się wiedzą i doświadczeniem podczas konferencji, warsztatów, webinariów. Jestem aktywny na LinkedIn i Twitterze – zapraszam do kontaktu!

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *